Strona:Gabryela Zapolska-Pani Dulska przed sądem.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kokotka, która właśnie konstruowała cały abażur włosów na głowie... odpowiedziała krótko i w swym ojczystym języku: „Schauen’s, dass Sie weiter kommen.“

— Czemuż nie okute w srebro? — wrzeszczała Dulska — zarazki... no to co? z czegoś ludzie muszą umierać!
Właśnie stolarz przyniósł takich czternaście „śmieciarek“ i ustawił je, jak wojsko na dziedzińcu.
— Wielmożna pani gospodyni pozwoli! — błagał pokornie zartretyzmowany stróż, ziejący wszystkiemi porami wilgoć piwniczną, w której moczyła go dzień i noc wielmożna gospodyni.