Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w zwyczaj naszej małostkowej epoki. Artyści pochodzący z ludu głoszą że mieszczaństwo jest nudne, jak gdyby dla prawdziwego artysty cośkolwiek mogło być nudnem. Dekadenci mówią z pogardą o zwyczajach i ustalonych zadaniach mieszczaństwa, i nigdy im nie przyjdzie na myśl, że zwyczaje i ustalone zadania są właśnie sposobem utrzymania zatraconej przez nich zieloności trawy i czerwoności róż, Stevenson, w swych niezrównanych „Latarnikach“, opisuje ekstatyczną radość ucznia z powodu prostego faktu ukrycia ślepej latarki pod ciemnym płaszczem. Jeśli pragniemy doznawać ekstatycznej radości ucznia, musimy mieć na to duszę chłopięcą, ale musimy mieć także szkołę. Ścisłe możliwości i określone godziny stanowią podstawę tej radości. Człowiek w rodzaju pana Pickwicka spędza całe swoje życie w szkole, a skoro z niej wyjdzie, zdumiewa młodzież. Jego serce, według zdania przenikliwego psychologa, pana Wellera, urodziło się później niźli jego ciało. Należy pamiętać że i pan Pickwick kiedy brał udział w eskapadzie Winkle‘a i panny Allen, radował się niepomiernie z pewnej ślepej latarki, która nie była dość ślepą i sprawiała wszystkim kłopot. Jego dusza była razem z chłopcami Stevensona na szarych nadmorskich piaskach Haddingtonu i rozmawiała z nimi w ciemnościach. On także należał do ligi „Latarników“. Stevenson mówi, że w sklepach miasta można było nabyć „groszowe Pickwicki“ (świetne cygara). Miejmy