Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zna, wszystkie miłosne zamierzenia chytrych niewiast w rodzaju pani Bardell. Lecz lata i doświadczenia życiowe oduczyły go tej próżnej i zbędnej wiedzy. Miał szczęście zatracić mądrość młodości, wraz z jej szaleństwami. Dickens odtworzył w uderzający i niezmiernie prawdziwy sposób, dziwaczną naiwność ludzi u schyłku życia. Okrągła, księżycowa twarz Samuela Pickwicka i okrągłe jego okulary, obracają się w powieści niby symbol kulistej prostoty. Przyglądają się światu z poważnem zdumieniem dziecka, z tem poważnem zdumieniem, które jest jedynem prawdziwem szczęściem dostępnem dla człowieka. Okrągła twarz Pickwicka jest jak okrągłe zacne lustro, które odzwierciadla wszystkie urojenia ziemskiego żywota; gdyż, ściśle biorąc, zdumienie jest jedyną formą rozmyślania. To wszystko powoli dojrzewało u Dickensa. Doznajemy szczególnego wrażenia kiedy sobie przypomnimy pierwotny plan „Pickwicka“, plan Klubu Nemrodów i autora, który miał być całkowicie zajęty płataniem figlów swoim bohaterom. Dickens wybrał sobie (a może ktoś inny wybrał za niego), tego tłustego starego prostaka, jako osobnika nadającego się wyśmienicie do wpadania w doły, do wylatywania z bryczek i do wpadania do stawów. Lecz Dickens sam i tylko Dickens, odkrywał w miarę pisania jak świetnie ów stary tłuścioch przychodził z pomocą damom, przeciwstawiał się tyranom, tańczył, skakał, używał życia, stał się