Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/82

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ku czasom obecnym, stawał się więcej wyłącznym, mniej demokratycznym, i stopniowo folklor zamienił się w powieść. Przemiana ognia czarodziejskiego w światło zwykłego realizmu następowała zwolna. Setki lat minęły od czasu kiedy postacie bajkowe przywdziały ubiór zwykłych śmiertelników, a wciąż jeszcze odzywa się w nich krew bogów. Nawet nasz sposób wyrażania się, zachował wspomnienia przeszłości. Kiedy romans współczesny ma za treść przeżycia młodego kupczyka, który nie może się zdecydować jaką kobietę chce poślubić, albo w jaką nową religję ma uwierzyć, nazywamy wciąż jeszcze tego pospolitego kretyna „bohaterem“. Nadajemy mu nazwę, która była koroną czynów Achillesa. Jeżeli powieści o szczęśliwem zakończeniu są bardziej poczytne, nie wypływa to, a raczej nie wypływało z cukierkowego optymizmu i jest pozostałością dawnego wyobrażenia o zwycięstwie nad smokiem, jest ostatnią apoteozą ulubieńca bogów.
Istnieje jeszcze inny, bardziej nieuchwytny ślad owej zanikającej nadprzyrodzoności, ślad bardzo wyraźny dla czytelnika, lecz prawie niedostrzegalny dla krytyków. Jest to wrażenie nieskończoności wydarzeń nawet w najkrótszych epizodach, wrażenie że wydarzenia rozwijają się poza nami pomimo żeśmy je opuścili. Współczesne zamiłowanie do krótkich nowel, nie jest prostym przypadkiem, jest to oznaka rzeczywistego poczucia przejściowości i znikomości; po-