Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niskiego poziomu do bardzo wysokiego. Do poziomu „Szkiców Boza“ nigdy już nie zeszedł. Wątpię zaś czy kiedykolwiek potem wzniósł się do poziomu „Papierów Pickwicka“. „Pickwick“ nie jest ani dobrą ani złą powieścią, gdyż właściwie wcale powieścią nie jest. W pewnem znaczeniu jest czemś szlachetniejszem od powieści, gdyż powieść z intrygą i zakończeniem nie mogłaby wywoływać tego wrażenia wieczystej młodości — wrażenia jakby wędrówki bogów po Anglji. Nie jest powieścią, gdyż wszystkie powieści mają zakończenie, a „Pickwick“ jest wieczny, i tem jest równy aniołom. Chwila, w której drukowane słowa „Pickwicka“ się kończą, nie jest końcem powieści w pojęciu artystycznem tego słowa. Będąc małym chłopcem, wierzyłem że kilka stron zostało wyrwanych z mego egzemplarza i dotychczas ich poszukuję. Równie dobrze możnaby opowieść przerwać w każdem innem miejscu. Możnaby ją przerwać w chwili kiedy pan Pickwick został zwolniony przez pana Nupkinsa, albo kiedy pan Pickwick został wyłowiony z wody, albo w stu innych miejscach. A zawsze wiedzielibyśmy, że to nie jest prawdziwy koniec powieści. Wiedzielibyśmy, że pana Pickwicka spotykają ciągle wzniosłe przygody na tych samych traktach. W rzeczywistości książka kończy się w chwili gdy pan Pickwick wynajął dom w sąsiedztwie Dulwich. Lecz wiemy, że tam na stałe nie pozostał; wiemy, że się stamtąd wyrwał, aby