Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dickens był tam przed nimi. Najdziwaczniejsze zewnętrzne wydarzenia, które opisywał, były mniej nieprawdopodobne niż to co się w nim samym działo. Najekscentryczniejsze jego postacie, były mniej ekscentryczne od niego samego. Klucz jego twórczości leży zapieczętowany wśród milczących lat, o których nie napisał jednego słowa. Być może że lata te przyniosły mu szkodę, wyrabiając — według słusznej uwagi biografa jego Fostera — rodzaj gwałtownego indywidualizmu, który zabłysnął parę razy jak nawpół ukryty sztylet. Był szlachetny, lecz życie obeszło się z nim tak srogo, że nie zawsze bywał łatwy w pożyciu. Miał dobre serce, lecz nie zawsze bywał w wesołem usposobieniu. Możliwe także, że owe lata, przez swą dziwną mieszaninę chorobliwej wyobraźni i rzeczywistości, wzmogły u Dickensa skłonność do przesady. Nie należy jednak nad tem boleć jeśli chodzi o twórczość literacką; wszak przesada, to nieomal ścisłe określenie sztuki, a zupełnie ścisłe określenie jeśli chodzi o sztukę Dickensa. Te lata zadały być może wiele ran jego sercu i duszy, ran, z których się nigdy nie wyleczył, lecz dały mu także: „klucz od ulicy“.
W duszy urodzonego optymisty istnieje dziwna sprzeczność: może być szczęśliwy i nieszczęśliwy zarazem. Nieszczęścia i smutne przejścia lat młodzieńczych nie przeszkodziły Dickensowi gromadzić humorystycznych wspomnień, któremi