Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pensji dla panien, pensji, w której niestety nie było żadnej uczennicy. A Dickens, zdobywca świata i domniemany nabywca Gad‘s hillu, spędzał dni zdumiewające i pełne wrażeń, zastawiając domowe sprzęty u lichwiarzy. W następstwie spadł do rzędu małych obszarpańców, którzy, siedząc obok siebie w ponurym warsztacie, od rana do wieczora nalepiali etykiety na butelkach czernidła.
Pomimo, że Dickensowi upadek rodziny wydawał się raptownym, przygotowawczy rozkład zaczął się dawno. Do uszu Karola dochodziły czasem niejasne a tragiczne aluzje do „czynu“, który ze sposobu, w jaki się do niego odnosił ojciec — mógł być zarówno prośbą do króla, jak paktem z djabłem, a w rzeczywistości był nieudaną próbą porozumienia się z dłużnikami. Wówczas, przy schyłku życia, charakter Jana Dickensa zaczął nabierać soczystych tonów, które go unieśmiertelniły pod zmienionem nazwiskiem. Tragedja wydobyła na jaw groteskowość jego duszy.
Póki żył w dobrobycie, Jan Dickens był poprostu poczciwym człowiekiem, nieco gadatliwym i napuszonym, nieco lekkomyślnym, lecz naogół nie wiele się różniącym od sąsiadów. Zdawało się, że jak wszyscy ludzie, żyje chlebem i mięsem, lecz gdy stopniowo chleb i mięso zostały mu odjęte, okazało się, że żyje słowami. Nieszczęście traktował jako dramat, w którym powierzono mu pierwszorzędną rolę. Ruina była dla niego pretekstem do deklamacji. Od tej chwili z tru-