Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dickens stracił lub straci skoro zmienią się obyczaje. To zapatrywanie jest mojem zdaniem zupełnie nierozsądne. Twórcom rzeczy niemożebnych czas szkody nie przyniesie; pan Bunsby nie stanie się nigdy niemożliwszym niż był nim w chwili swego urodzenia. Pisarze, którym czas szkodę przyniesie to staranni, realistyczni pisarze, którzy zapisują każdy szczegół przemijającej mody tego świata. Przyznać należy, że niema nic kruchszego od rzeczywistości, rzeczywistość znika prędzej niż urojenie. Marzenie trwać może dwa tysiące lat. Wszyscy naprzykład marzymy o człowieku bezwzględnie nieustraszonym, o bohaterze — i Achilles Homera wciąż trwa. Lecz właśnie o Achillesie nie wiemy jak dalece był rzeczywistym. Realistyczni autorzy ówcześni zostali (dzięki Bogu) zapomniani, nie możemy więc wiedzieć czy Homer trochę przesadził, czy bardzo przesadził, czy też wcale nie przesadził osobistej dzielności myceńskiego wodza podczas bitwy, wyobraźnia przeżyła tu rzeczywistość. Tak samo urojony Podsnap może przeżyć rzeczywistość angielskiego handlu i nikt nie będzie wiedział czy Podsnap był możliwy; ludzie będą tylko wiedzieli, że jest upragniony jak Achilles.
Pozytywny argument na korzyść niezniszczalności Dickensa sprowadza się do rzeczy, którą trzeba poprostu stwierdzić i nad którą nie można dyskutować — do twórczości. Dickens robił rzeczy, których nikt inny nie mógł zrobić. Stworzył Dicka Swivellera w sposób zupełnie różny od tego w jaki