Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/259

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i w odpowiednich okolicznościach ożenił się tak jak się Dawid Copperfield ożenił, lecz nie moglibyśmy szanować żony, któraby takie pragnienie wyraziła. Uznalibyśmy że wszystko jest w porządku, gdyby Dora umierała nienawidząc Agnieszki i wierzylibyśmy że Bóg znajdzie sposób pogodzenia niepogodzonych. Kiedy Dora umiera, polecając Agnieszkę Dawidowi, mamy poczucie że wszystko na złe się obraca; o ile uznajemy że hipokryzja, i sztuczność, i moralna gruboskórność są złem. Tu znowu Dickens ulega prostej chęci otoczenia swej bohaterki wygodą. Pragnie ułożyć Dorę na poduszkach a dusi ją temi poduszkami jak Otello.
W tem właśnie przejawia się pospolity optymizm Dickensa, który rzeczywiście istnieje; podkreślam go rozmyślnie na samym początku. Przyznajemy że Dickens miał umysł o wiele zanadto wypełniony obrazami zadowolenia, zaciszności, i wypoczynku; przyznajemy że myślał głównie o przyjemnościach klas uciśnionych; przyznajemy że nie doznawał żadnego wyrzutu natury artystycznej kiedy obdarzał ludzi dużo większą ilością szczęścia niż go mają w rzeczywistości. Po uznaniu tego wszystkiego, pozostanie jednak ciekawy fakt.
Ów Dickens zbyt łatwo zadowolony, ów człowiek, który obkładał się poduszkami, i który — tak się czasem wydaje — miewał watę w uszach, ów szczęśliwy marzyciel, ów pospolity optymista, on to właśnie — jedyny z pośród współczesnych pisarzy — zniszczył niektóre krzywdzące prawa,