Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/258

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gdyż Micawber przeżywał nieustanny kryzys. Myślimy wciąż o człowieku, który — gdyby się obejrzał — zobaczyłby że jego życie było nieszczęśliwe, lecz Micawber nigdy się nie ogląda, patrzy zawsze naprzód, ponieważ jutro ma przyjść komornik. Nie można o nim powiedzieć że jest zwyciężony, gdyż jego bezsensowna walka nigdy się nie kończy; nie może o życiu zwątpić, gdyż jest niem za bardzo zajęty. Wszystko to są rzeczy niezmiernie ważne i pomocne dla zrozumienia biedaków; są ważniejsze od całej psychologji wszystkich groszowych powieściopisarzy, którzy urągają demokracji. Lecz jakżeż mogło się stać że człowiek, który stworzył Micawbera, dał mu przy końcu powieści emeryturę i zrobił go szczęśliwym burmistrzem w kolonjach. Micawber nigdy w swem życiu nie miał pomyślnych wydarzeń i nigdy ich mieć nie powinien; królestwo jego nie jest z tego świata. Mamy tu doskonały przykład jak Dickens starał się uszczęśliwiać swych bohaterów w sposób pospolity i nieodpowiedni. W tej samej książce, znajdziemy także drugi przykład. Dora, pierwsza żona Dawida Copperfielda, jest bardzo prawdziwą i zabawną postacią; z pewnością ma więcej siły charakteru niż Agnieszka; uosabia bezmierną i boską nielogiczność ludzkiego serca. Co mogło skłonić Dickensa do zrobienia przy końcu z Dory zarozumiałej pozerki, która umie na łożu śmierci polecić swemu mężowi aby ożenił się z inną? Łatwo by nam przyszło szanować męża, który po pewnym czasie