Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czaszki. Tamto był świat, który oczekiwał wszystkiego od każdego człowieka, który zachęcał każdego do stania się kimś, a w Anglji i w jej literaturze żywym wyrazicielem tego świata był Dickens.
Będziemy rozpatrywali Dickensa z wielu stron, zacznijmy jednak od tej właśnie. Był w Anglji owym głosem duchowego rozrostu i upojenia, który zachęcał każdego aby stał się kimś. Najlepsze jego książki są niejako zapustami wolności, i więcej jest prawdziwego ducha rewolucji francuskiej w „Mikołaju Nickleby“, niż w „Opowieści o dwóch miastach“. Jego dzieła głoszą wielką chwałę rewolucji, nakazując ludziom aby stali się sobą. Mają także i braki rewolucji: zdają się uważać wyzwolenie za cel wystarczający. Nikt tak nie dodawał ducha swym bohaterom, jak Dickens. „Jestem czułym ojcem“, mawiał, „dla wszystkich dzieci mego natchnienia“. Był zaś nietylko czułym, lecz i zbyt pobłażliwym ojcem. Dzieci jego natchnienia, to popsute dzieci. Dom drży od ich figlów, jak od psot niezgrabnych i hałaśliwych uczniaków; rozbijają powieść w drzazgi, jak uczniaki meble. Gdy my, współcześni, piszemy powieści, władamy lepiej naszemi postaciami, co prawda są one łatwiejsze do opanowania. Nie istnieje dla nas niebezpieczeństwo gigantycznych kozłów istot, jak Mantalini lub Micawber. Niema strachu, abyśmy przesycili naszych czytelników Wellerem, albo Weggiem; nie stać nas na to.
Jeśli odczujemy szalone tempo życia, które u