Strona:Głodne kamienie.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


patrząc na olbrzyma, aż kurczyła buzię ze śmiechu, pytając:
— O, Kabuliwala, Kabuliwala! Co tam masz w tym swoim worku.
Zaś on odpowiadał nosowym tonem górala:
— Słonia!
Nie jest to bynajmniej tak okropnie śmieszne, ale oni oboje bawili się tym dowcipem nadzwyczajnie. Zaś dla mnie było zawsze coś dziwnie pociągającego w tej dziecinnej rozmowie z dojrzałym człowiekiem.
Zaś Kabuliwala, który przecie też nie chciał pozostać w tyle, pytał:
— A ty, mała, kiedy przeniesiesz się do domu swego teścia?
Otóż większość małych dziewuszek bengalskich od najmłodszych lat słyszy o domu swego teścia, my jednak, rodzice trochę nowocześni, nie opowiadaliśmy dziecku o tych rzeczach, wobec czego Mini musiała się czuć tem pytaniem trochę zakłopotana. Nie chcąc jednak dać tego po sobie poznać, odpowiedziała dowcipnie:
— A czy ty tam idziesz?
Jest rzeczą znaną, że wśród ludzi tego rodzaju, co Kabuliwala, słowo „Dom teścia“ ma dwojakie znaczenie. Jest to eufemizm, oznaczający więzienie jako miejsce, w którem się jest dobrze zaopatrzonym,