Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 02 - Przez kraj szatana.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Wejście do państwa podziemnego Aharti“.
Zabrzmiały, niby dalekie echo z głębokim, mistycznym szacunkiem i strachem wypowiadane przez nojona — lamę Soldżaku i przez nadwornego gelonga księcia Czułtu — słowa o „Wielkim Nieznanym“, tajemniczym, półlegendarnym, półrealnym „Władcy świata“, mającym swoją stolicę i olbrzymie państwo w podziemiach naszej planety.
— Władca świata w Aharti? — zapytałem.
Kałmuk drgnął i ze ździwieniem podniósł na mnie swe rysie oczy.
— Pan o nim słyszał? — szepnął i zamyślił się głęboko. Po chwili podniósł głowę i poważnym, smętnym głosem rzekł:
— Tylko jeden człowiek na ziemi zna jego prawdziwe imię, tylko jeden z żyjących obecnie ludzi był w państwie Wielkiego Nieznanego. To ja! Dlatego to właśnie poważa mnie najświętobliwszy Dalaj Lama i obawia się mnie „Żywy Buddha“ w Urdze. Lecz płonne są te obawy! Nigdy nie będę się ubiegał o świętą władzę najwyższego kapłana i pana Tybetu, lub o tron potomków Dżengiz-Chana, na którym zasiada urgiński Bogdo-Gegeni, wielki do-