Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 02 - Przez kraj szatana.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„duguny“, niż się bić, oddalił się od frontu pod pozorem naprędce zmyślonej misji, nibyto z ramienia barona Ungerna. Jednocześnie posyłał gońców do barona z fałszywemi denuncjacjami na mnie, na Czułtuna, pułkownika Michałjowa, hutuhtę Narabanczi-Kure i na tych wszystkich, którzy przeszkodzili mu w wykonaniu „ważnych zarządzeń politycznych“.
O postępowaniu pułk. Domożyrowa nikt z zainteresowanych osób nie wiedział, zresztą walczyć systemem denuncjacyj nie mieliśmy zamiaru.
Dopiero po upływie dłuższego czasu zrozumiałem przyczynę skazania na śmierć przez barona Ungerna księcia Czułtuna, pułk. Michajłowa i wielu innych.
Zrozumiałem również, dlaczego ja, którego oczekiwał ten sam los, byłem o włos od śmierci w jurcie barona Ungerna, podczas naszego spotkania w klasztorze Wan.