Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




Rozdział I.
Car Mikołaj I.

W ponurym, żółtym gmachu korpusu kadetów imienia cesarza Pawła panował gorączkowy ruch.
Na placu, gdzie zwykle odbywały się musztry, biegali oficerowie i wachmistrze, krzyczeli, rzucali w pośpiechu rozkazy, wymachiwali rękami. Wydawać się mogło, że gdzieś w pobliżu wybuchnął pożar.
Żołnierze w ogólnem zamieszaniu zamiatali plac, usypany opadającemi liśćmi, które zrzucił z drzew zimny wiatr październikowy.
Przed sztachetami od strony ulicy gromadził się tłum, przyglądając się panującemu przed gmachem korpusu zgiełkowi i nie rozumiejąc, co się właściwie stało.
Dopiero, gdy żołnierze zaczęli okrywać stopnie ganku czerwonem suknem, wśród widzów przeszedł pomruk:
— Z pewnością oczekują cesarza!
W ogromnej, zimnej sali, oświetlonej setkami świec, płonących w żyrandolach, huczało, jak w ulu.
Kadeci od najmłodszych, 10-letnich chłopców, do najstarszych — którym już na dobre wysypywały się