Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Tyle tego?! — zawołał generał — Ha! Nic to! Drzewcami Moskali pobijemy! Na psa i kija starczy!
Wiara, jak jeden mąż wiwatowała na te śmiałe, pełne zapału słowa.
Generał Klicki, porozumiawszy się ze sztabem, przysłał do kwatery Dwernickiego rozkaz, aby przeszedł Wisłę i starł się z Gejsmarem. Manewr ten miał wesprzeć gen. Żymirskiego, broniącego szosy brzeskiej. W rozkazie jednak nie było ani słowa o tem, kto komu podlega w tej operacji: Żymirski — Dwernickiemu, czy odwrotnie.
10 lutego pierwszy szwadron drugiego pułku ułanów przeszedł Wisłę pod Mniszewem i szedł ku Stoczkowi.
Korpus znacznie wolniej posuwał się w tym samym kierunku, szeroko rozsyłając od skrzydeł patrole wywiadowcze.
Posłyszawszy, że Moskale stoją w Łukowie i Róży, Dwernicki postanowił napaść ich pod Różą, a, rozbiwszy tę grupę, ścigać niedobitków do Łukowa i tu drugą przyjąć bitwę z resztkami dywizji Gejsmara.
Niestety, plan jego został przedwcześnie wykryty, bo jeden z podjazdów, prowadzony przez wachmistrza Bielskiego, zapędził się do Toczysk i wpadł w ręce kozaków.
Doświadczony, bojowy oficer, jakim był Gejsmar, przejrzał zamiary polskiego generała i natychmiast ściągnął całą dywizję do Seroczyna.