Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kroczyła granicę cała kompanja piechoty austrjackiej, a najwięcej huzarów węgierskich, bo Węgry podtrzymywały gorąco hasło powstania.
Galicja też wystawiła legję nadwiślańską.
Wrogie zarządzenia Niemców również nie przeszkodziły napływowi ochotników do powstania. Z Wielkopolski gromadnie przybywała szlachta, porwana przykładem Mycielskich, którzy oddali ojczyźnie całą młodzież swoją; dążyli za nimi uczniowie gimnazjalni, mieszczanie i nawet chłopi.
Nadzieje i plany ks. Adama Czartoryskiego rozsiały się, jak dym. Ani interwencji, ani pomocy z zagranicy nie doczekał się sędziwy polityk, chociaż przez ajentów polskich o to czynił nieprzerwane zabiegi.
W Anglji minister Palmerston odmówił wszelkiego poparcia i skłaniał Polskę do niezwłocznego zdania się na łaskę Mikołajowi, „prawowitemu monarsze, do którego należy korona polska“.
Nieudolny, zawikłany w sprawę Belgji i wyglądający pomocy od cara rosyjskiego król francuski, Ludwik-Filip, odrzucał wszelkie propozycje radykałów, nalegających na poparcie Polski, i przez swego ministra Sebastjaniego radził Polakom rozpocząć układy z Rosją, zastrzegając się jednocześnie przed wszelką pomocą finansową lub nawet interwencją dyplomatyczną.
Turcja, na którą bardzo liczył Czartoryski, nietylko nie wystąpiła w obronie królestwa kongresowego, lecz, za namową posła rosyjskiego, wydaliła z granic swoich przedstawiciela polskiego rządu narodowego.