Strona:Felicjan Faleński - Odgłosy z gór.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Od blasku chwilę wzrok mi się zmruży —
I oto niby duch mój, w téj sieci
Snem oplatany, uwiązł — i leci..

Przepłynął jeden świat — drugi — trzeci —
Czwarty... — Och! byle już jak najdłużéj
Nazad nie wracać mógł z téj podróży! —