Strona:Felicjan Faleński - Odgłosy z gór.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ni o znaczeniu lub chwale,
Nie marzy wcale,
I nawet nic, mówiąc ściślej,
Ni wié, ni myśli.

Za wodospadem, gdzie ściana
Drży popękana,
Gniazdko dla siebie usłała
Ptaszyna mała,
I tam wśród mchów spowinięta
Tuli pisklęta

Dziwnyż to ślub, który trzyma
Z karłem olbrzyma!
On mu ufa — on za to,
Swą grzmiącą szatą,
By nie porwała ich kania,
Ptaszki osłania.
 
Owca z jagnięciem po skale
Chodzi niedbale,
Pilnuje jéj z po za drzewa
Pies który ziewa,
A ona jak najtroskliwiéj
Trawką się żywi.