Strona:F. Mirandola - Sztuka a lud.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.

Inaczej jednak było przed zapanowaniem kapitalizmu, w wiekach średnich. Istniała wówczas jedna wielka instytucya, która, objąwszy we władanie wszystkie materyalne i moralne strony człowieka, dawała też całemu ludowi, wszystkim, zarówno bogatym jak ubogim, potężnym i maluczkim, odpowiedź na wszystkie pytania, zaspokojenie wszystkich potrzeb, a także potrzeby piękna. Instytucyą tą był Kościół.
Opanowawszy wszystko, stał się także przybytkiem sztuki. Kościół rozumiejąc psychologiczne znaczenie oddziaływania na fantazyę, udekorował swe obrzędy liturgiczne wszystkimi gałęziami sztuki. W wiekach średnich sztuka była dostępną wszystkim, była ludową, bo mieściła się cała w kościele.
W kościele, koncentrowało się całe życie. Kościół był widownią zarówno sejmików politycznych, jak nabożeństw. Z jego ścian patrzyły piękne obrazy, gotyckie łuki strzelały śmiało kędyś w niebo, z różnobarwnych okien lały się potoki dziwnego światła, rozlegały się pieśni nabożne i zgrupowane dokoła ołtarzów kwitły piękne kwiaty. Wszystko: architektura, malarstwo, rzeźba, poezya, pieśń, wszystko było w średniowiecznym kościele i człowiek ze średniowiecza odnajdywał tam wszystko, co ów czas pięknego wytwarzał. Patrzył na obrazy, rozkoszował się melodyą, słuchał słów natchnionych, które odrywały go od życia codziennego i jego nędzy i wiodły w krainy idealne. Tam dowiadywał się, że jest świat inny, wprawdzie