Strona:F. Antoni Ossendowski - Przygody Jurka w Afryce.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pansiątko. Matka nie może go karmić w gorączce, boby jej to maleństwo zmarło. Będziesz więc żywił małpkę mlekiem i papką z chleba i bananów, ale bacz, aby jej nie przekarmiać, bo zabawny potworek łatwo może zachorować!
Jurek zamienił się w wychowawcę małpki.
Zaczął od tego, że dał jej na imię Filut, a szympansik wkrótce odzywał się na tę nazwę łagodnem rechotaniem, pił z łyżki mleko i jadł smaczną kaszkę z rozmoczonego chleba i miąszżu bananów, oblizując się łakomie i płacząc, gdy Jurek mówił do niego:
— Dość już, dość, panie Filucie, bo brzuszek zaboli!
Stara szympansica pokornie spełniała wszystkie żądania Burneya, dawała się oglądać i mierzyć sobie temperaturę, a nawet, marszcząc się okropnie, łykała gorzkie od chiny piwo.
Amerykanin zdjął nałożony w dżungli opatrunek i, zgoliwszy brzytwą sierść, oblepił złamane biodro małpy grubą warstwą gipsu.
Burney znał dobrze spryt szympansów.
Jeszcze noc nie zapadła, gdy do pokoju wbiegł Herkules, wołając:

— Stary „leśny człowiek“[1] siedzieć na drzewie koło domu!

  1. Leśnym człowiekiem murzyni nazywają szympansy.