Strona:F. Antoni Ossendowski - Przygody Jurka w Afryce.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tak minęła godzina, gdy nagle szympans, przekręciwszy głowę na bok, jął nasłuchiwać i sapać.
Po chwili wstał, wdrapał się na drzewo i zaczaił wśród gałęzi.
W jakiś czas potem dopiero Jurek posłyszał również dobiegające zdaleka krótkie, urwane stuki. Rozpoznał je wkrótce.
Wiedział już, że laguną płynie motorówka i zbliża się z wielką szybkością.
Turkot motoru urwał się wkrótce, i już z niewielkiej odległości doszły głosy ludzi.
Poczęły się zbliżać szybko, a Jurek poznał dźwięczny głos Burney‘a i basowy, gardlany — czarnego Herkulesa.
Niebawem wynurzyli się z krzaków i zbliżyli do chłopaka.
Na widok ludzi szympansica wydała trwożny skowyt i, schwyciwszy małpiątko, ukryła je pod pachą.
Amerykanin, przyjrzawszy się skaleczonej małpie, mruknął do Jurka:
— Szympansy czują zaufanie do ludzi, lecz my nieraz źle się im za to odwdzięczamy...
Pochyliwszy się nad małpą, obejrzał złamaną nogę.
— O! — rzekł ze współczuciem. — Musiała spaść z wysokiej gałęzi, bo nietylko połamała sobie kości, lecz i potłukła się poważ-