Strona:F. Antoni Ossendowski - Przygody Jurka w Afryce.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


szał daleki poryk władcy dżungli — lwa, parskanie lamparta i miauczenie geparda. Szczególnie jednak lubił śledzić ruchy słoni, hipopotamów i krokodyli, które podpływały blisko do burty Jurkowej łodzi, lecz, spostrzegłszy w niej ludzi, dawały nura.
Murzyn wyciągał nieraz łódź na brzeg i prowadził małego przyjaciela do wiosek, zamieszkałych przez ludożerców — Bodo.
Tubylcy gościnnie i uprzejmie przyjmowali białego chłopaka, częstując go soczystemi owocami „papaja“, bananami, mlekiem kokosowem lub pieczonemi „patatami“, smakiem swoim przypominającemi nasze ziemniaki.
Murzyni trudnili się rolnictwem, z uporem trzebiąc dżunglę i walcząc z małpami, które niszczyły im pola. Byli to biedacy — ciemni i bezbronni. Nie umieli walczyć o swój byt, nie posiadając żadnej wiedzy i umierając od różnych chorób, pozbawieni pomocy lekarskiej. Rządzili nimi czarownicy — ciemni, jak cała ludność, lecz do tego okrutni i mściwi. Oni to namawiali murzynów do zabijania wskazanych im przez siebie ludzi i pożerania ich. Twierdzili przytem, że tego żądają „fetysze“ — posążki bóstw, wykute w kamieniu lub wyrzeźbione w drzewie.
Władze francuskie i angielskie ścigały murzynów za te morderstwa i ludożerstwo i ska-