Strona:F. Antoni Ossendowski - Pod smaganiem samumu.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niedaleko pałacu oglądałem kilka meczetów o ośmiograniastych minaretach i posiadających bogate i w dobrym stylu utrzymane ozdoby zewnętrzne.
Francuskie miasto wywiera bardzo przyjemne wrażenie swojemi szerokiemi ulicami i obfitością parków i bulwarów, a także pięknemi gmachami, szczególnie zaś pałacem Protektoratu francuskiego, otoczonym gęstą i wspaniałą roślinnością. Tunis, po zwiedzeniu obydwuch jego dzielnic, pozostawia wrażenie miasta wyjątkowo ożywionego i wesołego.
Przeważną część ludności europejskiej stanowią Włosi, przybywający przeważnie z sąsiedniej swej afrykańskiej kolonji — Trypolitanji, a korzystający ze szczególnych praw autonomicznych w gminie miasta Tunisu.
Spotkałem tu kilku Włochów i miałem z nimi rozmowę; z niej wyciągnąłem pewne wnioski. Nie wiem, czy przekonania tych panów odpowiadają całej włoskiej kolonji Tunisu, lecz wyczułem niechęć ich do administracji francuskiej i źle ukrywane marzenia o przyłączeniu Tunisji do Trypolitanji. Moi Włosi bardzo się cieszyli z powodu agitacji, prowadzonej w kraju przez „Młodo-Tunisjan“, znajdujących się pod wpływem „Młodo-Turków“ i separatystów egipskich.
Najciekawszą częścią mego pobytu w Tunisji był czas, spędzony z moim „tolba“ wśród miejscowych muzułman, ponieważ od nich dowiedziałem się o wewnętrznem, ukrytem przed oczami Europejczyków, życiu społeczeństwa tubylczego.
Muzułmanie Tunisji są podzieleni na liczne organizacje religijne, kierowane przez Szeichów, posiadających swoich zastępców po całym kraju, gdzie się werbują tak zwani „khuani“[1] — bracia oraz „khuanat,“ siostry bractwa religijnego.

Wszystkie te organizacje posiadają znaczne kapitały, składające się z podatków, wnoszonych przez ich członków, utrzymują swoje świątynie i instytucje do-

  1. Członek organizacji religijnej.