Strona:F. Antoni Ossendowski - Pod smaganiem samumu.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Marek zmarszczył brwi i, mrużąc oczy, rzekł niskim, syczącym głosem:
— Rozkazuję ci, centurjonie, cofnąć swój podpis...
— Mam jedno tylko słowo! — odparł stary centurjon.
Tego samego dnia, z rozkazu Marka, centurjon był odstawiony do Lambez i ścięty. Twarda ręka młodego wodza legła na Timgad i wszystkie miasta, gdzie była rozkwaterowana legja Augusta.
Dla Marka szybko zbudowano nowy dom przy Decumanus Maximus, gdzie groźny pretorjanin wiódł zamknięty tryb życia, bywając i przyjmując u siebie tylko tych dowódców i obywateli, którzy nie byli spokrewnieni z żadnym z rodów tubylczych. Dux superior miał wszędzie oczy i uszy, wiedział wszystko, o czem mówiono po domach, gdzie Rzymianie, posiadający żony Berberki i Numidyjki, złorzeczyli Cezarowi za to, iż posłał im tego dumnego i okrutnego wielkorządcę; dowiadywał się, gdzie się przygotowują do związku małżeńskiego z kobietą tubylczą, i nikt nie wiedział, w jaki sposób ta kobieta znikała nagle bez śladu i nigdy już potem o niej nie słyszano w Timgad.
Marek pozmieniał wszystkich dowódców poszczególnych oddziałów i centuryj, odesławszy ich do Rzymu lub Kartaginy a zażądawszy od Rzymu przysłania mu nowych ludzi, żonatych z Rzymiankami. W bardzo krótkim czasie cały skład dowództwa obozu legji i oddziałów, kwaterujących po miastach, zmienił się do gruntu i przedstawiał zgromadzenie „cives Romani“ pochodzenia wyłącznie italijskiego.
Wtedy zmienił tryb swego życia Marek Emiljusz.
Ciągłe przyjęcia i uczty, huczne polowania, urządzane przez wodza, przedstawienia teatralne były podziwiane przez ludność Timgad. Z nadzwyczajnem zamiłowaniem oddawał się młody pretorjanin łowom na lwy i pantery, grasujące w okolicznych górach, oddzielających Timgad od Bescery.