Strona:F. Antoni Ossendowski - Pięć minut do północy.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czynić, co każą, a poza tem bacz, abyś pozostał samym sobą!
— Nie, nie! — zawołał coraz bardziej pijany Sturm i z tępym uporem bił dłonią w stół. — Człowiek musi mieć logiczne wytłumaczenie swoich postępków, aby być w zgodzie z sumieniem... Sumienie, to głos Boga w naszej duszy! Sumienie — to wielka rzecz!...
Na sali rozległy się głośne okrzyki i wybuchy śmiechu.
Schodami, prowadzącemi z wyższych pięter, kroczył czerwony Halt, komenderując wrzaskliwym głosem:
— Lewa! Prawa! Lewa! Prawa!
Za nim szła gromadka czarno ubranych kobiet i kilka wieśniaczek.
— Mam honor przedstawić szanownym paniom zacną kompanję moich kamratów, walecznych oficerów jego cesarskiej mości! — ryknął pijackim głosem major. — Prosimy bardzo, aby panie raczyły z właściwym francuskim damom urokiem i umiejętnością uprzyjemnić nam czas pobytu w tak wytwornem towarzystwie. Panowie oficerowie, proszę zawrzeć znajomość!
Hans podniósł ociężałą głowę i zaczął się przyglądać tej scenie.
Przyprowadzone przez Halta sanitarjuszki były młode. Blade twarze, mimo przerażenia, zachowywały godność i spokój. Dziwnie jednostajnie z ponurą rezygnacją patrzyły oczy przyprowadzonych przez Halta kobiet.
Wieśniaczki tylko miały wylękłe twarze, szeroko otwarte, pełne łez oczy i drżące usta.
Kilku oficerów zbliżyło się do sanitarjuszek i zaprosiło je do stołu, częstując winem, owocami i biszkoptami. Inni brali wieśniaczki pod ramiona i prawie przemocą rozsadzali je przy stole, otaczając roześmianą czeredą.
Sanitarjuszki szybko się opanowały i spokojnie, jak gdyby były w dobranem towarzystwie, rozmawiały z oficerami, a że prawie wszystkie posiadały język niemiecki, więc rozmowa wkrótce stała się ogólną.
Hans von Essen nie słuchał jej, lecz rozumiał, że musiała być interesująca, gdyż ten i ów z pijanych