Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



CHŁOPSKIE SERCE.

W czerezwyczajce w Homlu był wielki ruch. Przywieziono właśnie kilkunastu więźniów, a wśród nich księdza. Wszystkim było wiadomo, że cała ta grupa będzie stracona i że nawet wyznaczono już kompanję dla wykonania wyroku trybunału rewolucyjnego.
Trybunał zaś, składający się z dwóch robotników kolejowych i żołnierza, siedział w brudnym pokoju dawnego urzędu policyjnego i oczekiwał na podsądnych.
Tłum ciekawych zasiadł na ławach, głośno rozmawiając, żując ziarnka słonecznikowe, śmiejąc się i żartując z sędziami.
Nareszcie drzwi otworzyły się i wszedł ksiądz katolicki wślad za żołnierzem, który miał karabin w ręku i granat na pasku.
Kapłan — szczupły, mały szatyn o łagodnej, piegowatej twarzy i niebieskich, szeroko rozwartych oczach, miał na sobie mocno wyszarzałą, przykrótką sutannę i duże, zniszczone buty. Wszedł szybko, jak-