Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/154

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    — Siostrzyczko, ten młody ułan umiera!
    Zerwała się i pobiegła.
    Grzesiak z trudem poruszył ręką.
    Uczynił znak krzyża w powietrzu i blademi ustami szepnął:
    — Nie za mnie pomścij się, ale za nią, za Polskę, za jej dzieci umęczone!
    Śmierć szła widocznie za tym smutnym szeregiem wozów sanitarnych, bo dopadła najpierw młodego ułana, a od niego zbliżyła się do wozu Grzesiaka i zimną, nie znającą wahania ni litości ręką przykryła jego szeroko rozwarte oczy, patrzące już poza ziemskie granice.