Strona:F. Antoni Ossendowski - Na skrzyżowaniu dróg.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kolega-adwokat przysłał długi, bardzo długi list, przepełniony zachwytami nad zaletami i charakterem Gwandoliny i obawami o jej los tancerki, otoczonej uwielbieniem i pożądaniem, wystawionej na miljony pokus.
— Znalazłem — pisał kolega — tylko jeden sposób uratowania tej pięknej istoty i czystej duszy. Za tydzień nasz ślub. Zwracamy ci 10000 fr., pożyczonych Gwandolinie w ciężkiej chwili jej życia i dziękujemy, żeś nas połączył!
Książę Alfred uśmiechnął się:
— Obrazek istotnie przyniósł szczęście...
Usiadł przy biurku i zaczął układać telegram z powinszowaniem i życzeniami.