Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dużo krwi popsuł mi ten „dauda“, bo, chociaż byłem po raz pierwszy na Nigrze, ręczę, że o 75% mniej razy wpadłbym na kamienie.
Nasz „admirał na tacy“ był prawowitym muzułmaninem, modlił się więc pięć razy na dzień, podkładając w tych wypadkach pod siebie skórę baranią; nosił pod „bubu“, czyli szatą, Koran, zawieszony na szyi; ciągle mruczał 99 rytualnych tytułów Allacha i kręcił między palcami paciorki różańca muzułmańskiego. „Dauda“ nic nie pił, nie palił, jadł tylko „kola“, lecz oczy mu czasem