Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Druga przyczyna — brak dotychczasowy dobrych terenów myśliwskich, gdzie moglibyśmy spotkać grubego zwierza. Opowiadania o niezwykłej ilości zwierzyny w „double W“ rzeki Nigru, reklamowanego przez niektóre ekspedycje, podpadły tu pod wielkie zwątpienie; spotkaliśmy bowiem ludzi, którzy twierdzili, że w „double W“ należy spędzić całe miesiące, aby znaleźć zwierzynę, emigrującą na wielkiej przestrzeni. Natomiast w Sudanie południowym spotkaliśmy księcia de Croy, powracającego z wybrzeża Kości Słoniowej, gdzie miał piękne polowania. Nie chodzi nam o samą zdobycz, lecz bardziej o możliwość sfilmowania dzikich zwierząt na wolności.
Jesteśmy więc już od dwóch tygodni na wybrzeżu Kości Słoniowej. Zaprosił nas do siebie, na skutek rekomendacji p. Lapaluda, gubernatora tej pięknej i bogatej kolonji — kraju bawełny, mahoniu, kakao i kawy, bogaty i gościnny stary wilk morski, p. G. M. de Chanaud, który zna całe zachodnie wybrzeże północnej Ameryki i wschodnie brzegi Azji, gdyż jako kapitan okrętu przecinał nieraz Pacyfik, zna on też Afrykę, a był gościem w Polsce, przechowując o niej najlepsze wspomnienie, z których jedno — komiczne.
W jakiejś restauracji warszawskiej podano p. de Chanaud kartę potraw (menu), gdzie wyczytał nazwę niezwykłego dania: „canard féroce“, co miało oznaczać… dziką kaczkę.
P. de Chanaud gościł nas u siebie przez kilka dni, urządzając dla nas polowania i projektując wywieźć nas