Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


WYBRZEŻE KOŚCI SŁONIOWEJ.

Po dokładnem zbadaniu wszystkich możliwości postanowiłem swoją tegoroczną podróż do Afryki tropikalnej podzielić na dwa okresy. W tym roku zakończę swoją podróż nie we wschodniej części francuskiej Afryki Zachodniej, lecz zwiedzę południową, a więc Côte d’Ivoire, — czyli wybrzeże Kości Słoniowej, odkładając francuską Nigerję i Dahomej lub Kamerun na następny etap mojej wyprawy.
Taka decyzja była spowodowana dwiema przyczynami. Pierwsza z nich — ważniejsza, zależy od warunków klimatycznych. Znalazłem w Gwinei, Sudanie i Wysokiej Wolcie zbyt dużo rzeczy, zjawisk i ludzi, tak interesujących dla pisarza, że byłoby wprost zbrodnią przemknąć obok tego automobilem, nie przyjrzawszy się im zbliska. To jednak zabrało mi dużo czasu i, gdy już miałem wyruszyć ku jezioru Czad, zaczęły się tu i owdzie tornady, po których nastąpiły ulewy. Groziło mi to pozostaniem w Afryce aż do października. Jest to niemożliwe pod różnemi względami, a szczególnie z powodu znużenia i niezupełnie dobrego stanu zdrowia uczestników mojej ekspedycji.