Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stosunkowo tu poluję. Zbyt dużo interesujących, wprost porywających myśl i wyobraźnię zjawisk spotykam tu na każdym kroku, a to w zupełności wystarcza mi, gdyż daje olbrzymi, niespożyty materjał dla pisarza.
Chociażby te ciągłe kontrasty! Cywilizacja i pierwotni murzyni, szkoły-farmy i ślady hipopotamów na brzegach pobliskich rzek, „biali ojcowie“ z ich bardzo szlachetną działalnością i jakiś fetysz „kponintan“, na którego głowie „wierni“ zabijają ofiarne białe koguty, przecież to materjał, jakiego w Europie, kraju giełd pieniężnych i politycznych, znaleźć niepodobna!