Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


towa z potężnemi mostami żelazobetonowemi. Droga ta zniknie pod wodą w porze deszczowej, gdy zresztą ruch towarowy zamiera, a będzie czynną przez resztę czasu. Droga ta połączy wszystkie wielkie arterje, któremi odbywa się ruch konny i karawanowy.
250 metrów skały oddziela obecnie początek kanału od Nigru, na odcinku prawego brzegu rzeki w okolicach Bamako, które stoi na lewym brzegu.
Zwiedzając roboty budowlane przy kanale, już wyłaniające się wspaniałe drogi automobilowe po brzegach kanału i głębokie koryto nowej arterji dobrobytu Sudanu, znowu, jak wszędzie tu, rzuciły mi się w oczy paradoksy…
Potężny projekt administratorów, pomysłowość inżynierów, tysiące robotników i myśl europejska, na każdym kroku widzialna, a obok brussa spalona, wyrąbana, stadka wodnego ptactwa, czarne ciała żon i córek robotników, pochylone nad moździerzami z prosem, przy ogniskach nad sporządzeniem strawy; na suchem już, skamieniałem niemal błocie, stanowiącem dno Nigru podczas rozlewu rzeki, widzę ślady dziesiątków olbrzymich hipopotamów, które tu się niegdyś gromadziły i prowadziły spokojny żywot, a które od tej chwili nigdy tu już nie powrócą, nigdy!…
Myśl podróżnika i myśliwego w tej chwili nabiera odcienia smutku i mimowolnego żalu, lecz po chwili skłania się przed genjuszem białej rasy, genjuszem, który z chwilą śmierci egoistycznej ideologji współczesnej mógłby zabezpieczyć całej ludzkości pokój i szczę-