Strona:F. A. Ossendowski - Płomienna północ.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


konaniu w świątyni pewnych rytuałów, mężczyźni i kobiety przechodzą razem do ciemnego domu i przy dźwiękach muzyki i śpiewach tańczą, a później oddają się masowej rozpuście. Jest to zwyczaj, raczej jakieś starożytne misterjum, podobne do zebrań sekty „skaczących“, istniejącej w kościele wschodnim w Rosji.[1] Początków jego należy szukać w dawnych kultach pogańskich, rolniczych.
Wieczór w Udżdzie spędziliśmy w gościnnym domu pani i pana Pariel, gdzie poznaliśmy niedawno przybyłego z Sahary mnicha orderu „Białych Ojców“. Biały habit z czarnym pasem i czarnym krzyżem na piersi, poważna i spokojna twarz mnicha, spędzającego życie na pustyni śród Tuaregów i innych półdzikich koczowników, mówiły o jakiejś sile, którą przeciwstawia chrześcijańska biała rasa nieprzejednanemu Islamowi i mało znanym, magicznym kultom, jeszcze czającym się na czarnym kontynencie. Państwo Pariel namawiali nas bardzo uprzejmie, abyśmy odwiedzili ich w Figuig, tej pięknej oazie, znajdującej się już u progu Sahary.
O 4-tej zrana doskonałą „limuziną“ wyruszyliśmy z Udżdy przez Tazę do stolicy sułtana, do Mekki Islamu afrykańskiego — Fezu, miasta, pełnego tajemnic, spisków politycznych, uczonych teologów, żywych świętych i do szczytu doprowadzonej sztuki maurytańskiej.



  1. N. A. Skrobotow: Rossijskoe sektanstwo. Petersburg 1889.