Strona:F. A. Ossendowski - Okręty zbłąkane.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Indeed![1]
Po chwili opowiadała dalej:
— Finisz nie jest określony, będzie zależał od wytrwałości współzawodników; wyścig zakończy się, gdy jeden z zawodników zażąda pomocy statku, eskortującego pływaków i wiozącego sędziów, śledzących przebieg pojedynku Elzy Tornwalsen z Stantonem Baldwinem. Oto i wszystko, panie i panowie.
Temi słowy zakończyła wywiad lady Steward-Foldew; sztywna i dumna wstała, zamierzając odejść.
— Co robi w tej chwili mrs. Tornwalsen? — zapytał nagle mały reporterek jakiegoś pisma, podchodząc do starej Angielki i niespokojnym, proszącym wzrokiem zaglądając do jej bladych, zimnych oczu.
— Zostawiłam mrs. Tornwalsen, studjującą historję wczesnego średniowiecza — odparła lady Rozalja, obrzucając zdumiony tłum wyniosłem spojrzeniem. — Pani Tornwalsen studjuje historję oraz filozofję na uniwersytecie i przygotowuje się do egzaminów...
To rzekłszy, sędziwa dama skinęła głową na znak pożegnania i odeszła.
— A to dopiero sensacja! — piszczał reporterek, ciągnąc kolegę za klapę tużurka. — Mrs. Tornwalsen — przesławna rekordzistka, majtek i... studentka. W głowie się nie mieści! Taka miljonerka i — nagle — majtek i studentka!
Tłum szybko opuszczał salon hotelu Edwarda VII.

Najliczniejsza część gości natychmiast pospieszyła na plażę lub do kasyna, aby się podzielić niebywałą nowiną z życia pięknej Elzy, poplotkować, porobić szereg ohydnych domysłów i sfabrykować nowe dowcipy.

  1. Oczywiście.