Strona:F. A. Ossendowski - Niewolnicy słońca 01.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
ROZDZIAŁ III.
NA PROGU AFRYKI.

Generalny gubernator, pan Jules Carde, przyjął mnie bardzo uprzejmie i upewnił w daleko idącej pomocy podczas mojej podróży na rządzonem przez niego terytorjum.
Pan Carde urodził się w Algerji a więc na kontynencie afrykańskim, gdzie też przeszła cała jego karjera służbowa. Był gubernatorem prawie wszystkich kolonij, któremi obecnie kieruje, był na Madagaskarze, a teraz stał się mózgiem całej Zachodniej Afryki, — olbrzymiego kraju, liczącego 3.740.000 kilometrów powierzchni i około 13.000.000 mieszkańców. Mając do pomocy gubernatorów, stojących na czele poszczególnych kolonij, dość samodzielnych w swojej polityce lokalnej, generalny gubernator nadaje jednak wszystkim określony kierunek, mający na celu wykonanie wspólnego planu.
W obszernym, przewiewnym, zacienionym gabinecie z bajeczną panoramą Oceanu, podobnego do najpiękniejszej tafli lapis-lazuli, pracowała myśl gubernatora-europejczyka nad tem, w jaki sposób do wielkiej i, niestety, niesfornej rodziny ludzkiej dołączyć nowych członków o czarnej skórze i duszy dziecka? Jakiemi metodami wykorzystać bogatą, lecz dotąd jałową ziemię, o którą walczyły przez całe wieki setki szczepów i ludów, a niczego wielkiego dokonać nie potrafiły?
Tu, za tem dużem biurkiem z książkami, mapami i raportami, nadchodzącemi z Sahary, od jeziora Czad