Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Znalazłem w dżungli krzak czerwonego pieprzu — mruknął do siedzących wpobliżu towarzyszy. — To dobra przyprawa!
Czerwony, piekący w ustach i gardle pieprz jest ulubionym dodatkiem do potraw czarnych ludzi, którzy lubią ostre przyprawy. Być może, są one potrzebne dla zdrowia w skwarnym, wilgotnym klimacie ich ojczyzny.
Wódz naradzał się z murzyniątkami, doglądającemi wędzenia mięsa.
Objedzone i spracowane chłopaki dawno już spały po wieczornym posiłku, lecz Y czuwał. Jakgdyby nie czuł znużenia, chodził koło szałasu i śledził, aby ogień nie przygasał i aby murzyniątka na czas dorzucały świeżych gałęzi do dołu, pełnego węgli.
Świt zastał go znów przy pracy.
Wyrwawszy z szałasu kilka drągów, zajrzał do wnętrza wędzarni.
— A-a! — mruknął uradowany.
Długie, wąskie pasma mięsa nabrały ciemnoczerwonej barwy; połcie pokrajanej ryby stały się złociste i ociekały tłuszczem.
Obudziwszy swój oddziałek, kazał chłopcom lekko natrzeć uwędzone mięso solą i rozwiesić na sznurkach w miejscu przewiewnem i zacienionem.