Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ludzi. Wiedzieli o niej cośniecoś z opowiadań rodziców, lecz starzy musieli pracować ciężko i nie mieli czasu na częste wspomnienia o Afryce. Dzieci i wnuki właścicieli jadłodajni mieli pojęcie o niej wyłącznie z podręczników szkolnych.
Mały, rozsądny murzynek, świeżo przybyły z Czarnego Lądu, wzbudził w nich jakieś utajone wspomnienia z życia przodków.
Gdy skończył, czarna pani Bim dała mu kawałek czekolady i z westchnieniem spytała:
— Gdzie mieszkacie, chłopcy?
— Dopiero dziś wyszedłem ze szpitala, więc nie zdążyliśmy jeszcze znaleźć mieszkania...
Pani Bim zamyśliła się chwilę, a potem, pochyliwszy się do męża, mruknęła:
— Gdyby tak pozwolić im sypiać w izbie gościnnej, mężu?
Ten kiwnął głową.
— Dziękuję! — zawołał Y. — Zato przed rozpoczęciem roboty izba będzie zawsze doskonale zamieciona, a stoły i ławki wyszorowane.
All right! — mruknął stary Bim, ziewając na całą budę.
W ten sposób chłopacy z Rugary przez czas dłuższy zamieszkiwali w zakładzie Czarnego Bima. Mogliby byli pozostawać tu przez kilka lat jeszcze, gdyż praca im się sporzyła, a cała ro-