Strona:F. A. Ossendowski - Lenin.djvu/438

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
384
F. ANTONI OSSENDOWSKI


bardzo potrzebna dla władz, długo nie odczuwała najazdu komisarzy, zwykle obdzierających ludzi na mocy dekretów i bez żadnych dekretów. Tołkaczewo wypełniało sumiennie wszelkie przepisy prawne i żadnych zatargów z władzami nie miało.
Jednak po pewnym czasie przybyli do wsi jacyś agitatorzy z Moskwy. Bluźnili przeciwko Bogu, zrzucili krzyż z cerkiewki, znęcali się nad popem, nawoływali młodzież do rozpusty, urządzali dni wolnej miłości, gdzie ofiarą padały młode kobiety i dziewczyny, żądne zabaw i upominków.
Tołkaczewo spotkały losy wsi Apraksinoj.
Powstały spory, rodziny zaczęły się rozpadać; na ulicach i w okolicy wałęsały się tłumy uciekających z domu dzieci, które wędrowały z jednej wsi do drugiej, aż docierały do miasta. Nikt się niemi nie opiekował, bo rodzice, przejęci niesnaskami w domu, rozwodami, kłótniami, bójkami i skargami do władz, nie mieli czasu na poszukiwanie zaginionych.
Pewnego razu pani Bołdyrewa, rozmawiająca ze znajomą wieśniaczką, spostrzegła młodą dziewczynę, przechodzącą przed domem.
Była to córka komisarza wiejskiego — Mania Szulgina.
— Jak się miewasz? — spytała ją pani Bołdyrewa. — Słyszałam, że zamąż idziesz. Za kogo?
— Za Szczepana Lutowa — odparła, rumieniąc się. — Właśnie mamy się spotkać i ustalić dzień ślubu.
— Daj, Boże, szczęścia! — życzyła jej pani Bołdyrewa.
— Dziękuję! — zawołała dziewczyna i pobiegła dalej.
Szła ku domowi Lutowych.
Szczepan, chłopak 18-letni, czekał na nią przed bramą.
Objął ją wpół i poprowadził w stronę stojącego za domem spichrza.
— Dokąd idziemy? — spytała zdziwiona.
— Muszę tam zajrzeć... — odpowiedział wymijająco.
Otworzył drzwi szopy, wszedł i nagle pociągnął dziewczynę za sobą.
— Słuchaj, Mańka — rzekł, zamykając drzwi. — Należysz do komunistycznej młodzieży, więc musisz spełniać żądania towarzyszy. Chcę, abyś mi się natychmiast oddała! Ślub — to głupie przesądy, obyczaj burżujski!