Strona:F. A. Ossendowski - Lenin.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
11
LENIN


— Co ci się przydarzyło? — spytał. — Płakałeś? Usnąłeś w ubraniu...
Łzy namiętne wyrwały się z oczu Włodzimierza.
Urywanym głosem, jęcząc i szlochając, opowiedział wszystko i, zaciskając pięści, szepnął:
— Bóg jest zły... zły!
Starszy brat spojrzał na niego uważnie, pomyślał chwilę i rzekł cicho, dobitnie:
— Boga niema...
Chłopak wtoczył się, jak pijany, krzyknął przeraźliwie i padł zemdlony.