Strona:F. A. Ossendowski - Lenin.djvu/214

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
180
F. ANTONI OSSENDOWSKI


— Ale ta głowa będzie niezawodnie należała do genjusza — zauważył Amerykanin.
— Tłum posiada zbiorowy genjusz i to musi mu wystarczyć.
— Historja, podobno, nie zna takich wypadków — wzruszył ramionami Mr. King. — Genjusze przychodzą na świat niemal zawsze z głęboko anarchicznemi charakterami — w sensie niepoddania się regule masy; genjalne głowy prowadzą za sobą tłumy, nigdy — odwrotnie.
Lenin milczał. Amerykanin spojrzał na niego i dodał:
— Etapy postępu... epoki historyczne w dziejach narodów — to biografje genjuszów na różnych polach pracy.
Lenin wciąż się nie odzywał.
Pykając fajką i lekko kołysząc się na kamieniu, Mr. King mówił:
— W zakresie poglądów materjalistycznych Ameryka prześcignęła wszystkie inne kraje. Doszła do tego drogą popierania wybitnych indywidualności. Posiadamy całe dynastje dziedzicznych indywidualnych zdolności, graniczących z genjalnością. Należy pamiętać, że wyłoniły się one z najniższych, nieraz najnędzniejszych warstw społeczeństwa. To przeczy twierdzeniu pana, Mr. Lenin, że tylko dziedziczna burżuazja jest zdolna do uciemiężania słabszych. Pan, może, nie wie, jakie myśli rodzą się w głowach potomków pastuchów, ulicznych sprzedawców gazet, drobnych handlarzy, zwykłych majtków, nieraz — kryminalnych zbrodniarzy!
Lenin podniósł głowę i słuchał uważnie.
— Myślą oni o zmianie pustyni na plantacje bawełny. Mają opracowane plany i kosztorysy potężnych tam na Missisipi i jej dopływach; wiedzą o możliwości podniesienia urodzajności gleby zapomocą prądów elektrycznych wysokiego napięcia; marzą o zastąpieniu rąk ludzkich traktorami w rolnictwie, a w przemyśle — skomplikowanemi, dokładnemi maszynami, poruszanemi elektrycznością, którą dostarczą w dowolnej ilości wodospady, wartkie rzeki, wiatr i bijące w brzegi fale morskie; są przekonani, że wkrótce porzucą kopalnie węgla, gdzie w pocie czoła i z narażeniem życia pracują, jak niewolnicy, ludzie różnych barw. Wszystko zastąpi elektryczność! Zaopatrzy nas w ciepło, światło i siłę. Znikną tłu-