Strona:Erotyki (Zbierzchowski).djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Patrzył czy w twych zimnych oczach
Nie zabłyśnie jedna łza.

Czy pamiętasz Tuhaj-Beja
Straszną i powolną śmierć?
Mgła co chwila oczy skleja,
Rani wyostrzona żerdź.
Obraz straszny i ponury,
Na myśl samą chwyta ziąb...
Takiej życzę ci tortury
Za cierpienia mego głąb.

Choć szatana jesteś siostrą,
Co do piekła ciagnie[1] bram,
Przecież sądzę cię za ostro,
Więc przekleństwo inne mam.
Oby nigdy serca manną
Karmić się nie dano ci
I pozostań starą panną
Aż po koniec swoich dni.



  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – ciągnie.