Strona:Ernest Buława - Poezye studenta - tom I.pdf/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bo twe męczarnie będą lotem pienia
I łza najpierwsza, i uśmiech ostatni,
Że łzawy aniół, siostra w dniach cierpienia
Na czole ’ć złoży pocałunek bratni. —





ORZEŁ BIAŁY.


O dajcież mi spocząć, o dajcie choć chwile
W piewcy tej ziemi, bo z skrzydeł krew ciecze,
Bierzecie mi pióra, aż z boleści kwilę,
Szarpiecie, i bóle śpiewacie człowiecze —
Na skrzydła usarza już by piór tych stało —
A gdy mnie ich braknie w skrzydłach, dziatwo Piasta,
Że nie ulecę tam kędy przystało,
Do stropów tam słońca — zkąd piorun wyrasta?


CHÓR.

Orlico!
Gołębico!
Dość ty masz piór! —
Bo tobie dzwoni męczeństwa dzwon,
Jak trąba sądu co wskrzesi skon —
Bo w ciebie biją wieków pioruny
Z Synaju gór!
Orlico!
Nie kwil, bo jutrzni całuny,
Z twych oczu gwieżdżą nam,
I co dnia w świeży porastasz puch
Z nas, acz sam który — nie przeto sam,
Z ciebie wyrośnie nad Cedry duch
Co zdepcze pokład piekielnych bram! —
Orlico! masz dość piór! —