Strona:Emil Zola - Germinal.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

brudas jak Jeanlin możnaby napełniać kałamarze w szkole. Wreszcie odwróceni do ognia poczęli się kąpać razem pomagając sobie nawet wzajemnie i nacierając sobie plecy mydłem. Potem, podobnie jak siostra poszli nago na górę.
— Ależ nachlapali — odezwała się matka i pozbierała z ziemi przemoczone ubrania, by je wysuszyć. — Alziro, wymaczaj wodę gąbką.
Przerwał jej hałas dolatujący z za ściany. Słychać było klątwy mężczyzny i płacz kobiety, potem łoskot bójki, tupanie nóg i głuche uderzenia, jakby bił ktoś pięścią w wydrążoną dynię.
— O, biedna Levaque dostaje swą porcyę! — powiedziała Maheude spokojnie zajęta wyskrobywaniem łyżką garnka.
— A to komiczne, Bouteloup zepewniał, że zupa gotowa.
— Acha, gotowa! — odparła Maheude. — Widziadziałam zieleninę na stole jeszcze nie obmytą nawet.
Krzyki wzmogły się, potem nastąpiło straszne uderzenie, od którego zatrzęsły się mury i zapadła cisza.
Maheu połknął ostatnią łyżkę i rzekł spokojnie, jakby ogłaszał wyrok:
— To całkiem naturalne jeśli zupa nie była gotowa.
Wypił szklankę wody i wziął się do głowizny. Krajał ją w kostkę nabierał na nóż i jadł na chlebie nie używając widelca. Ojciec nie lubił, by mówiono podczas jedzenia, nikt się przeto nie odzywał, sam Maheu nawet, choć poznał, że nie jestto głowizna ze sklepu Maigrata, nie pytał żony skąd ją wzięła. Spytał tylko, czy stary jeszcze śpi i zamilkł znowu dowiedziawszy się, że dziadek wybrał się już na zwyczajną swą przechadzkę.
Zapach mięsa zwabił Henrysia i Lenorę zajętych do tej pory robieniem rzek z kałuży stojącej na podłodze. Przybiegli zaraz i stanęli przed ojcem śledząc oczyma każdy kawałek. Gdy ojciec brał go z talerza, oczy malców połyskiwały nadzieją, ale zasłaniały się chmurą roz-