Strona:Emil Szramek - Ks. Norbert Bonczyk.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lono ks. Norbertowi wrócić do Bytomia, bo Katowice w osobie ks. Lubeckiego otrzymały również dzielnego kaznodzieję, uwielbianego wszędzie przez lud górnośląski. Był on zdolen prowadzić dalej dzieło przez ks. Bonczyka tak świetnie rozpoczęte. Po kilkoletniej walce Kamiński musiał ustąpić z Katowic i opuścił Górny Śląsk.
Spór z Kamińskim był wstępem do wielkiej walki kulturnej, w której Bismarck kościół gwałtem chciał państwu podporządkować. Trwała ona kilkanaście lat. Chociaż w tym czasie sypały się kary pieniężne, chociaż zesadzano bezprawnie i więziono biskupów i kapłanów, nie złamano jednak oporu duchowieństwa wiernie i wytrwale popieranego przez lud katolicki. Na Górnym Śląsku ks. Bonczyk między pierwszymi stanął do walki. Zaraz w roku 1872 przełożył na polskie powiastkę Bolanden'a „Der alte Gott“ — „Stary Bóg żyje“, w której autor przedstawia niezwyciężoność papiestwa. Nie zwyciężył kościoła Napoleon I, nie zwyciężył Napoleon III, nie zwycięży też rząd niemiecki, to treść książeczki. Już w lipcu (1872) skonfiskowano dziełko, które wyszło w Bytomiu nakładem księgarni T. B. Garus, a ks. Bonczyk za tłumaczenie musiał dwa miesiące przesiedzieć we więzieniu bytomskim. „Podczas więzienia odprawiłem rekolekcje“ mawiał zwykle, gdy mu później ktoś te czasy przypomniał. We więzieniu napisał śliczny „Wykład Godzinek o niepokalanem po-