Strona:Emil Szramek - Ks. Norbert Bonczyk.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jużci sługuję do Mszy niemal szóste lato,
Znam już ministranturę, wiem jak dawać śluby,
A reszty się douczę, mówił Golec z gruby“.

Z pewnością zląkł się trochę, gdy mu kopidół zaczął tłumaczyć, co wszystko potrzebne, by dopiąć tego celu.

Ty się reszty douczysz? a cóż to masz w głowie?
Pytaj no Karczmarczyka, on kościelny, powie
Co to znaczy być księdzem! On wie, co mówili
Nasz Jegomość Ksiądz Proboszcz, ile się uczyli.
Patrz no, jaki ich korpus, persona i głowa,
A jednak sami mówią, iż ani połowa
Wszech nauk świata nie jest jeszcze w ich pamięci,
A co kosztów, co czasu, o tem się nie święci
W twoim łbie, mój Nolbusiu! Lat dwadzieścia pono
Po szkołach miast rozlicznych proboszcza męczono,
Lat dwadzieścia! pomyśl no! Każdy rok kosztował
Sto talarów, prócz chleba z masłem! Czyś zmądrował
Co to znaczy? Sto twardych! Czyś już widział tyle?
Talary nie piętaki! Pewnie się nie mylę,
Że nie znasz ani miejsca, gdzie ich sto liczono“.

(„Stary Kościół Miechowski“ str. 38).

Chociaż ojcowski majątek rzeczywiście nie był wielki, chociaż szydzono z Nolbusia: „Ty masz płótno w kieszeni, a chcesz iść na księdza?“ poszedł do szkół, najprzód do miejskiej szkoły w Bytomiu, gdzie go pewien nauczyciel też w łacinie poduczył, a potem, mając lat 14,