Strona:Emil Szramek - Juliusz Ligoń.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

„Kuriera Poznańskiego”, „Orędownika”, „Gońca Wielkopolskiego” i mnóstwo innych czasopism obok książek, których posiadał własną bibliotekę. Ale ta mu nie wystarczyła. Jego mecenas czyli opiekun i dobrodziej dr Chłapowski opowiada, że czasem musiał z bibliotek publicznych sprowadzać dla Ligonia dzieła większe, których ów sam nie byłby dostał a kupić nie mógł, gdyż były za drogie.
Zaprawdę, swoim głodem wiedzy zawstydza ten kowal wszystkich tych, co skończywszy ledwie szkołę ludową, myślą, że dosyć umieją i żadnej już nauki od nikogo nie chcą przyjąć. Ligoń uczył się ciągle i dosyć planowo, to też z czasem nabył sporo wiedzy i mądrości życiowej, której znów innym udzielać miał sobie za obowiązek.


2. Szermierz oświaty.

Ruch narodowy na Śląsku około 1848 r. był ogniem słomianym, po którym tylko gdzieniegdzie zostały iskry pod popiołem się żarzące. Gazet co prawda było wtedy stosunkowo dużo, ale czytelników mało, tak że znowu poupadały wszystkie. Znamiennym jest w tym względzie, że nawet