Strona:Elwira Korotyńska - Jagusia sierotka.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


U mnie prędko utyjesz, nie stracisz nic na tem, jeśli poczekasz...
Stara widziała niechęć Jagusi do siebie, ludzie wogóle boją się zawsze tych, których krzywdzą.
Pewnego razu powiedziała:
— Weź ten koszyczek, idź do studni i zaczerp nim wody. Jeśli nie przyniesiesz w nim wody, zjem ciebie natychmiast.
Biedna Jagusia pobiegła czemprędzej, sądząc, że koszyczek jest zaczarowany i że czarownica chciała ją tylko nastraszyć.
Pogrążyła go w wodzie, ale woda wylatywała jak przez sito i ani marzyć, żeby ją donieść było można do domu.
— O, doloż moja, dolo! — zajęczała dziewczynka, — matko moja, matuś moja jedyna, czemuż mnie opuściła!
Czyjaś ręka, jak mgła jasna, jak kryształy przezrocza, dotknęła koszyczka i powiała pocałunkiem nad złotemi falami włosów Jagusi. Dziewczynka wyczuła obecność matki, z głuchym jękiem