Strona:Elwira Korotyńska - Jagusia sierotka.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wskoczyła z siedzenia i chciała biedz za rozwiewającą się w powietrzu mglistą postacią.
Nie zdołała tego zrobić, bo dusza matki powróciła w zaświaty, skąd przyszła, ale spojrzawszy na koszyczek, stojący z wodą, zrozumiała, że pomoc dała jej najkochańsza istota i z radości okrzykiem pochwyciła koszyczek i zaniosła napełniony wodą przed zdumioną czarownicą.
Na drugi dzień ludożerka rzekła do Jagusi:
— Lecę do Afryki, a powrócę dopiero wieczorem.
Czy widzisz ten worek ze zbożem? Zrób tak, żebym powróciwszy z podróży znalazła chleb z niego upieczony! Jeśli tego nie spełnisz — zjem!
— Teraz jestem zgubiona! — krzyknęła Jagusia. — O, ja nieszczęśliwa! Matusiu! ratuj twoje biedne dziecko!
Wionęło coś w chacie, musnęło zło-